Gra z zasadami, kluby

Autor: admin  |  Kategoria: golf

Gra z zasadami

Na pierwszy rzut oka, gdy widzimy golfistów wszystko wydaje nam się tak proste, że aż nudne. Ustawia się piłeczkę, przymierza do niej kij i uderza, no i trafia lub nie do dołka. Jak się trafi to się idzie do następnego dołka, jak nie, to się nadal próbuje trafić do tego. Z punktu widzenia laika tak właśnie ta gra wygląda. Trochę to przerażające i może bardzo dziwić, w jaki sposób biznesmeni mogą się interesować czymś tak prymitywnym. Jeśli jednak z reguły golfa się nieco wgłębić, to szybko się okaże, że to wcale nie jest tak prosta gra. Oprócz pola, kijów, piłeczki i specyficznie ubranych ludzi, są też skomplikowane zasady. To właśnie one podnoszą wartość tego sportu. Dzięki nim rywalizacji golfowa nabiera tempa i zaczyna budzić emocje, zarówno wśród samych graczy, jak i wtajemniczonych obserwatorów. Jeśli więc dysponujemy poważnym budżetem na hobby, możemy się zastanowić czy nie wybrać golfa, może się bowiem okazać, że to znacznie większe wyzwanie, niż się początkowo wydawało i można mieć z niego nie mało satysfakcji.

Kluby

Golf jest niewątpliwie sportem elitarnym. Nie każdy może sobie na niego pozwolić, co dobitnie świadczy o tym, że skupia on pewną określoną grupę ludzi. W końcu golf to nie tylko sport czy snobistyczna rozrywka, to też znakomita okazja do nawiązywania znajomości w świecie biznesu, a także do nieformalnych kontaktów. A każdy wie, że najczęściej o wielkich inwestycjach i spektakularnych działaniach finansowych decydują właśnie takie nieformalne spotkania. A golf może być dla nich doskonałym pretekstem. Abstrahując nawet od tego, że sama jego forma sprzyja luźnej konwersacji. Na pewno nie jeden golfista grywa w golfa nie tylko dla przyjemności, ale również dla określonych znajomości i przyjaźni, które mogą mu pomóc w sprawach zawodowych. Czy to coś złego? Zapewne nie, w końcu tego rodzaju fortele stosowało się w interesach od zawsze, zresztą piszą o nich nawet szanujące się podręczniki biznesu. Zamiast ganić tę metodę, może lepiej po prostu się jej dobrze przyjrzeć i pomyśleć nad jakimś dobrym zastosowaniem.

Odmiany golfa?

Autor: admin  |  Kategoria: golf, odmiany golfa

Minigolf

Osoby dla których golf może wydawać się zbyt drogim sportem mogą spróbować gry w minigolfa, czyli gry, która opiera się na głównych zasadach golfa, przy małych zmianach dotyczących terenu na którym się odbywa rozgrywka. W minigolfie gra odbywa się na betonowych ścieżkach o długości dwunastu metrów. Pole do minigolfa składa się z osiemnastu stanowisk, każde z dziurką do której trzeba wbić piłeczkę za pomocą jak najmniejszej liczby uderzeń. Każdy gracz ma sześć uderzeń na jedno stanowisko. Jeśli po sześciu uderzeniach piłeczka nadal nie jest w dołku, to gracz dostaje punkty karne i dalej przechodzi do następnego stanowiska. Wygrywa ten kto zaliczy wszystkie stanowiska z jak najmniejszą liczbą uderzeń. W minigolfa może grać praktycznie każdy. Nie obowiązują tutaj zasady ubierania się jak u golfistów. Można przyjść w byle koszulce. Warunkiem jest jedynie stosowanie się do przyjętych przez graczy zasad. A zasady jak wiemy są proste i czytelne, trzeba trafiać w każdą dziurę i jak najmniej pudłować.

Golf na podwórku

Razem z kolegami po obejrzeniu rozgrywek golfowych w telewizji postanowiliśmy zorganizować mecz golfa u nas na podwórku. Wojtek pożyczył od wujka profesjonalną kosiarkę i w pół dnia skosił całe podwórko, które wyglądał jak zielony stół. Potem wykopaliśmy osiemnaście dołków i obok każdego wbiliśmy patyk z powiewającą chorągiewką. Niestety w naszym sklepie nie było piłeczek golfowych, za to były piłki do ping-ponga. W ten oto sposób zdobyliśmy piłeczki. Należało jeszcze postarać się o kije. Na szczęście każdy z  nas miał dziadków od których pożyczyliśmy laski z metalowymi i drewnianymi rączkami. Rozgrywki trwały cały dzień. Trochę przeszkadzał nam pies Apis, który latał za piłkami i zabierał je za dom. Pierwsze miejsce zdobył Robert, po zdobyciu osiemnastu dołków przy stu osiemdziesięciu trzech uderzeniach. Ja byłem drugi, ponieważ zdobyłem szesnaście dołków, gdyż jedną piłeczkę uderzyłem tak mocno, ze poleciała za płot, a druga w najzwyklejszy sposób zapadła się pod ziemię i pomimo poszukiwań nie została znaleziona.